Codzennie w moim lustrze
spotykam kobietę.
Na twarzy ma już
kilka pierwszych zmarszczek.
Od lat używa
Tej samej farby ,więc
I pierwsze siwe włosy
Ma już za sobą.
Oczy kobiety są smutne
Zbliżam twarz do lustra
By znaleźć w nich coś jeszcze
Prócz smutku
Zaglądam przez nie
Jak przez otwarte okno
Do jej duszy
A tam obok pustki
Tylko mała dziewczynka
Z niegasnącą nadzieją
Wciąż czeka na kogoś
Kto nie przyszedł po nią
Mimo danej jej obietnicy
Wychodzę cicho , ukradkiem
By mnie nie zobaczyła.
Co wieczór wraca do mnie
Widok tej grzecznej dziewczynki
Która ze swoją
Dziecięcą naiwnością
Na pewno wciąż na kogoś czeka.
Na kogoś ….
Biegnę do mojego lustra
I przez radosne dziś
Oczy kobiety
Wbiegam po dziewczynkę.
Chwytam ją w swoje ramiona,
Przytulam , a Ona szepcze mi
„wiedziałam ,że przyjdziesz”
Obsypuje moją twarz pocałunkami
I tak beztrosko się śmieje
Jakby czekała na mnie
Nie lata całe lecz chwilę
Wybiegamy obie
Trzymając się za ręce
Po drodze machamy
Naszej dobrej znajomej
Z mojego lustra.
Codzennie w moim lustrze
spotykam kobietę.
Na twarzy ma już
kilka pierwszych zmarszczek.
Od lat używa
Tej samej farby ,więc
I pierwsze siwe włosy
Ma już za sobą.
Oczy kobiety są smutne
Zbliżam twarz do lustra
By znaleźć w nich coś jeszcze
Prócz smutku
Zaglądam przez nie
Jak przez otwarte okno
Do jej duszy
A tam obok pustki
Tylko mała dziewczynka
Z niegasnącą nadzieją
Wciąż czeka na kogoś
Kto nie przyszedł po nią
Mimo danej jej obietnicy
Wychodzę cicho , ukradkiem
By mnie nie zobaczyła.
Co wieczór wraca do mnie
Widok tej grzecznej dziewczynki
Która ze swoją
Dziecięcą naiwnością
Na pewno wciąż na kogoś czeka.
Na kogoś ….
Biegnę do mojego lustra
I przez radosne dziś
Oczy kobiety
Wbiegam po dziewczynkę.
Chwytam ją w swoje ramiona,
Przytulam , a Ona szepcze mi
„wiedziałam ,że przyjdziesz”
Obsypuje moją twarz pocałunkami
I tak beztrosko się śmieje
Jakby czekała na mnie
Nie lata całe lecz chwilę
Wybiegamy obie
Trzymając się za ręce
Po drodze machamy
Naszej dobrej znajomej
Z mojego lustra.